..ale teraz trochę dokładniej i tylko z mojej perspektywy.:-) Niestety nie udało mi się obejrzeć wszystkich filmów, czego bardzo żałuję ale na szczęście jakieś 90% było mi dane zobaczyć.:) Wnioski ogólne jakie nasuwają mi się po tych dość różnorodnych seansach – filmy zupełnie innych niż wszystkie - nieprzerysowane, prawdziwe, z przesłaniem a niekoniecznie z happy endem, naładowane niezwykłą dawką emocji zarówno tych pozytywnych jak i tych negatywnych, które ogląda się z zapartym tchem i zaciekawieniem. Zrealizowane bez żadnych udziwnień i efektów mniej lub bardziej specjalnych, ale przez to bardziej trafiające do widza. No i co ważne, wzbogacone w niesamowitą oprawę muzyczną.;-) Tak naprawdę chwilami ten świat wydawał się tak nierealny…a przecież istnieje…..To tak jakby dla tego miejsca na ziemi, a przynajmniej jego większej części, czas nagle zatrzymał się, gdy tymczasem reszta świata parła do przodu i rozwijała się…Smutne to, bo zadać można sobie pytanie dlaczego akurat to miejsce, Ci ludzie ???…. Kontynent, który mimo niezwykłych bogactw naturalnych jest najbiedniejszy na globie….Wszystkie filmy ukazywały niewyobrażalnie ciężkie warunki w jakich żyje przeciętny obywatel Afryki, jak każdy dzień jest walką o przetrwanie…A to co najbardziej uderzało, to że świat dzieci <młodszych i starszych> praktycznie niewiele różni się od świata dorosłych. Każdy w tej rzeczywistości zdany jest wyłącznie na siebie…
Afryka to jednak kontynent kontrastów więc jest zło, płacz, łzy i bezradność ale jest też radość, nadzieja, muzyka. Ta ostatnia jest nieodłącznym atrybutem ludności Afryki i towarzyszy im wciąż zarówno w tych dobrych jak i złych chwilach. Niezwykłe było użycie jej jako swego rodzaju broni przez mieszkańców RPA podczas apartheidu. W ten właśnie sposób zrodziła się amandla (siła) – pieśń buntu. O niej opowiadał film Lee Hirscha, który obok wywiadów z ludźmi tworzącymi a także wykonującymi amandle, przedstawia historie rewolucyjnej pieśni i jej znaczenie w walce ludności czarnoskórej przeciwko dominacji białych. Najbardziej zapada w pamięć historia kobiety, która mimo zaawansowanej ciąży była przesłuchiwana i okrutnie torturowana. W filmie nie zabrakło też postaci sztandarowej jaką był Nelson Mandela.
Poruszający był też krótkometrażowy film Escudo (Muszelka) opowiadający historię młodej dziewczyny, która w poszukiwaniu lepszej przyszłości wyjeżdża do Johannesburga. Rzeczywistość jednak bardzo szybko okazuje się dla niej jeszcze bardziej okrutna niż do tej pory, bowiem pod przykrywką pracy kelnerki kryje się praca w domu publicznym. Próby ucieczki okazują się bezskuteczne, bohaterka nie ma najmniejszych szans na uzyskanie czyjejkolwiek pomocy…pozostaje więc bez wyjścia….staje się jedną z kilkuset tysięcy kobiet-ofiar handlu ludźmi…..
Reasumując więc moje powyższe myśli – niezmiernie się cieszę, że są jeszcze entuzjaści którzy starają się przybliżać polskiemu społeczeństwu obraz Afryki.:-) Kontynent to niezwykle bogaty pod wieloma względami – kulturalnym, religijnym, kuszący przyrodą, klimatem, krajobrazem…..to też kolebka ludzkości…Niestety w równowadze ze wszystkimi walorami pojawiają się głód, wojny, choroby, wyzysk mieszkańców, nie spotykane na taką skalę w innych zakątkach globu. Festiwal przybliżył więc wszystkie najważniejsze tematy związane z Afryką…mam nadzieję, że takich inicjatyw będzie coraz więcej.:-)