
Oczekiwana z niecierpliwością w świecie filmowym <i nie tylko> 81 oscarowa gala uświetniła wczorajszą noc <wieczór w zależności od punktu obserwacyjnego>.
Na śledzenie bezpośredniej transmisji w telewizji niestety skusić się mógł mało kto, a to za sprawą “nowatorstwa” i wspaniałomyślności TVP, która postanowiła nadto nie rozbestwiać swoich widzów takimi rarytasami. W końcu tyle świetnych pozycji do obejrzenia serwuje na co dzień, że Oscary to byłaby już lekka rozpusta.
Pozostawały więc opcje Canal+ dla abonentów, radio, internet * <*niepotrzebne skreślić>.
Osobiście wybrałam bramkę nr 2, ale Zonk był taki, że relacja mówiona szybko powiodła mnie w objęcia Morfeusza.
No cóż…..
Ale nie ma tego złego – przebudziłam się jakoby instynktownie na najbardziej oczekiwaną przeze mnie kategorię – muzykę filmową. No i niestety dalszego snu mi to nie ułatwiło bo statuetka powędrowała do A.R. Slumdoga Rahmana.
Pan wybaczy panie A.R. ale pańska muzyka jest niezbyt łatwym kąskiem – ciężkostrawnym niestety. Zbyt dużo tu mixu hip-hopowo-techno-dance hinduskiego w dodatku.
Co za dużo to niezdrowo. I choć należy się panu pochwała bo dzięki tym rdzennym dźwiękom film jest wyrazisty i dużo zyskuje, tym niemniej poza nim te psychodeliczne utwory narażają miłośników tradycyjnej muzyki filmowej na ciężką próbę.
Przetrwać ją mogą wytrwali.
Ja do nich nie należę <choć udało mi się wysłuchać w całości “Papriki” Susumu Hirasawy, a było to wstrząsające przeżycie
>. Poza tym bezgranicznie zakochałam się w muzyce Alexandre Desplata do filmu “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”, więc pan wybaczy ale nie podzielam pańskiej radości z wygranej.
Wracając do gali.
Organizatorzy zapowiadali wiele udoskonaleń w przebiegu ceremonii. Po raz pierwszy po pięciu laureatów z poprzednich lat wyrażało najpierw słowa uznania dla poszczególnych nominowanych, a dopiero potem ogłaszali oni wynik. Wydaje się to sprawiedliwe bowiem każdy nominowany zasługuje na pochwałę i uznanie.
Zmianą podobno było też show jakie zaprezentował w trakcie gali prowadzący Hugh Jackman, poza tym kilka scenograficznych unowocześnień wkradło się do tegorocznej gali. Mimo to zgodnie z tym co mówią bezsenni obserwatorzy, nie należała ona do specjalnie porywających. Często padały stwierdzenia, że całość była nieco nudna, a to między innymi dlatego, że Oscary powędrowały bez większych niespodzianek do tych do których powędrować miały, zgodnie z przypuszczeniami.
Nieco słów o nagrodzonych.
Za małą niespodziankę uznano Oscara dla Seana Penna <według mnie jak najbardziej zasłużonego>, który jak wieść niesie miał powędrować do Mickeya Rourke’a.
Nagroda ta jednak nie powinna dziwić, gdyż Sean Penn rewelacyjnie spisał się w filmie “Milk”. Całkowicie wcielił się w graną postać, bezbłędnie odtwarzając mimikę i gesty Harveya Milka. On po prostu jest Milkiem.
I nie zgadzam się z tym, że nagroda powędrowała do Penna głównie za kontrowersyjną rolę homoseksualisty. Wystarczy bowiem spojrzeć na “Tajemnice Brokeback Mountain” i nominacje dla Heatha Ledgera i Jake’a Gyllenhaal’a. Mimo ról homoseksualistów Oscarów nie dostali, co tym bardziej utwierdza w przekonaniu, że Sean Peann jest aktorem wybitnym, który zagrał trudną rolę w niezwykle przekonujący i prawdziwy sposób.
Zatem bravo za statuetkę, a także za błyskotliwe przemówienie <”You commie homo loving suns of guns”
>.
Jak najbardziej zasłużenie pierwszego Oscara odebrała Kate Winslet za rolę w filmie “Lektor”.
W tym przypadku moje przypuszczenia się potwierdziły.
W przemowie wspomniała o przygotowaniach z butelką szamponu, jakie do niej poczyniła w czasach gdy była mała dziewczynką.:) I tu mała dygresja odnośnie domowych inscenizacji Oscarów tudzież innych nagród.
Od razu nasunął mi się odcinek “Przyjaciół” i “przemowa” Phoebe.
Kto pamięta, będzie wiedział o co chodzi.
Kto nie pamięta lub jest ciekaw odsyłam do Przyjaciół S:7 E:18.
Zaszczytu odbioru pierwszego wygranego Oscara dostąpiła także Penélope Cruz za najlepszą drugoplanową rolę żeńską w filmie “Vicky Cristina Barcelona”. Pani Cruz została tym samym pierwszą Hiszpanką nagrodzoną przez Akademię.
Zgodnie z oczekiwaniami pośmiertnie uhonorowany Oscarem za najlepszą męską rolę drugoplanową został Heath Ledger. Jego wspaniała kreacja Jokera w “Mrocznym rycerzu została doceniona już ponad 25 innymi nagrodami.
Jest to rola, która wymyka się wszelkim standardom – wyjątkowa i ponadczasowa.
Szkoda jednak zmarnowanych szans na Oscary dla “Ciekawego przypadku Benjamina Buttona”. Z 13 nominacji otrzymał tylko 3 statuetki w mniej prestiżowych kategoriach, choć zdecydowanie zasłużył w nich na najwyższe nagrody.
Być może mniej uniwersalne znaczenie pokazanej w tym filmie historii spowodowało, że Oscar powędrował do filmu “Slumdog milioner z ulicy”.
I to właśnie ten film okazał się największym zwycięzcą tegorocznych Oscarów. Spośród 10 nominacji, zebrał aż 8 statuetek w najważniejszych kategoriach. Reżyser Danny Boyle potwierdził swoją pozycję w świecie kina <wcześniej znany z takich obrazów jak “Trainspotting”>. “Slumdog….” wyróżniał się zdecydowanie na tle innych nominowanych obrazów, aczkolwiek osobiście stawiałam na “Ciekawy przypadek….”. O drugiej muzycznej nagrodzie dla “Slumdoga” tym razem za piosenkę wypowiadać się już lepiej nie będę.
Liczyłam na duet Newman & Gabriel.
Słusznie doceniono także wspaniałe kostiumy w filmie “Księżna”, za które statuetkę otrzymał Michael O’Connor.
Niespodzianką okazała się nagroda za najlepszy film zagraniczny, która powędrowała do twórców japońskiego obrazu “Okuribito”, zamiast do twórców “Walca z Baszirem”…..sneaky.
Najlepszym filmem animowanym okazał się obraz o uroczym robocie – “Wall-E”. Nagrodę odebrał reżyser Andrew Stanton.
Do największych przegranych poza “Ciekawym przypadkiem…” należy zaliczyć takie obrazy jak “Frost/Nixon”, “Oszukana”, “Wątpliwość”, “Droga do szczęścia” i “Zapaśnik”. Nominowana po raz 15 Meryl Streep pokonana została przez Kate Winslet, choć jej rola w filmie “Wątpliwość” jest naprawdę godna uwagi i docenienia, a sam film jest niezwykle ciekawą historią z ważnym przesłaniem.
Mimo nowatorstwa jakie miało ożywić tą wielką uroczystość komentarze są raczej sceptyczne. Statuetki powędrowały do pewniaków, nie było zbyt wielu dreszczyków emocji, adrenalina oscylowała na standardowym poziomie. Miejmy nadzieje, że przyszłoroczne Oscary przyniosą więcej miłych i zaskakujących niespodzianek .

Pełna lista nagrodzonych i nominowanych:
NAJLEPSZY FILM
“Slumdog. Milioner z ulicy”
NAJLEPSZY AKTOR
Sean Penn – “Obywatel Milk”
NAJLEPSZA AKTORKA
Kate Winslet – “Lektor”
NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY
Heath Ledger – “Mroczny rycerz”
NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA
Penélope Cruz – “Vicky Cristina Barcelona”
NAJLEPSZY REŻYSER
Danny Boyle – “Slumdog. Milioner z ulicy”
NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY
Simon Beaufoy – “Slumdog. Milioner z ulicy”
NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY
Dustin Lance Black – “Obywatel Milk”
NAJLEPSZY FILM NIEANGLOJĘZYCZNY
“Departures”, Japonia
NAJLEPSZY DŁUGOMETRAŻOWY FILM ANIMOWANY
“WALL-E”, Andrew Stanton
NAJLEPSZE ZDJĘCIA
Anthony Dod Mantle – “Slumdog. Milioner z ulicy”
NAJLEPSZY MONTAŻ
Chris Dickens – “Slumdog. Milioner z ulicy”
NAJLEPSZA CHARAKTERYZACJA
Greg Cannom – “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”
NAJLEPSZA SCENOGRAFIA I DEKORACJE
“Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”
NAJLEPSZE KOSTIUMY
Michael O’Connor – “Księżna”
NAJLEPSZA MUZYKA
A.R. Rahman – “Slumdog. Milioner z ulicy”
NAJLEPSZA PIOSENKA
“Jai Ho” z filmu “Slumdog. Milioner z ulicy”
NAJLEPSZY MONTAŻ EFEKTÓW DŹWIĘKOWYCH
Richard King – “Mroczny rycerz”
NAJLEPSZY DŹWIĘK
Ian Tapp, Richard Pryke, Resul Pookutty – “Slumdog. Milioner z ulicy”
NAJLEPSZE EFEKTY SPECJALNE
Eric Barba, Steve Preeg, Burt Dalton, Craig Barron – “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”
NAJLEPSZY DŁUGOMETRAŻOWY FILM DOKUMENTALNY
“Man on Wire” – James Marsh i Simon Chinn
NAJLEPSZY KRÓTKOMETRAŻOWY FILM DOKUMENTALNY
“Smile Pinki” – Megan Mylan
NAJLEPSZY ANIMOWANY FILM KRÓTKOMETRAŻOWY
“La Maison en Petits Cubes” – Kunio Kato
NAJLEPSZY AKTORSKI FILM KRÓTKOMETRAŻOWY
“Spielzeugland (Toyland)” – Jochen Alexander Freydank
NAGRODA HONOROWA IM. JEAN HERSHOLT ZA DZIAŁALNOŚĆ CHARYTATYWNĄ
Jerry Lewis