Kolejny rok za nami. Jak więc przystało na zakończenie tych 366 dni, małe podsumowanie.
Kilka wydarzeń, które przynajmniej według mojej skromnej opinii zapadły w pamięć.
KRAJ na +
1. Umowa o tarczy antyrakietowej
- sporów na ten temat było co niemiara, w końcu jednak podjęto decyzję
- w konflikcie między premierem, prezydentem a szefem MSZ zaginął gdzieś chyba interes narodowy – zresztą każdy z nich rozumiał go inaczej
- plusy tej umowy:
- zawarcie sojuszu strategicznego ze Stanami Zjednoczonymi,
- Amerykanie już zawsze będą mieli interes w tym żeby o nas zadbać
- wzmocnienie bezpieczeństwa światowego
- Amerykanie mają w zamian dozbroić nasze wojsko i wspierać polski przemysł militarny (jakikolwiek by on nie był – brzmi poważnie
)
- minusy i wątpliwości a tych jest wiele
- element tarczy w Polsce ma chronić przed rakietami ze strony Iranu – problem w tym, że islamiści jeszcze takowych nie zbudowali
- jeśli już zostaną zbudowane to musiałyby nadrobić nieco kilometrów aby lecąc zboczyć na teren Polski i tam dać się unicestwić
- tarcza antyrakietowa zagraża Rosji z czego Kreml zadowolony nie jest. Padły nawet delikatne groźby.
- niestety mamy otrzymać stary typ rakiet, bo na naiwności Polaków Amerykanie mogą zarobić
( podobnie było z zakupem samolotów F-16)
Tym niemniej potraktowałam to całe tarczowe zamieszanie za pozytywne zjawisko – zobaczymy co z tego wyjdzie.
2. Likwidacja poboru do wojska i stworzenie armii zawodowej
- brawa dla ministra Bogdana Klicha za pomysł zamknięcia armii z przymusu
- 4 grudnia 2008 po raz ostatni zaczęła się zasadnicza służba wojskowa w Polsce
- armia zawodowa będzie pewnie bardziej skuteczna i nowoczesna niż dotychczasowa
- młodzi poborowi nie będą już musieli wymyślać cyklu chorób tudzież innych niedociągnięć aby uniknąć wcielenia do armii
- Ministerstwo Obrony Narodowej aby zachęcić do wstąpienia do armii rozpoczęło w większych miastach kampanię reklamową
- miejmy nadzieję, że znajdzie się rzesza zainteresowanych pracą ! a nie służbą w armii
- zawodowe wojsko liczące około 120 tys. żołnierz, będzie o wiele lepiej przygotowane i wyposażone. Składać się będzie zapewne z ludzi przekonanych do tego co robią, skoro trafiać tam będą z własnej nieprzymuszonej woli
- podobno ma zostać wprowadzony bogaty system motywacyjny (dodatki finansowe, wysokie wynagrodzenie, nagrody, zasiłki itp. ) We’ll see
3. Obchody rocznicy 25-lecia Nagrody Nobla dla Lecha Wałęsy
- Lech Wałęsa tylu hołdów od wielkich osób tego świata naraz chyba jeszcze nie otrzymał
- na uroczystości byli Ci którzy mieli być, a nie było tych którzy tam być nie powinni (patrz w dół – głowa państwa i jego lustrzane odbicie
)
- hołd złożony Wałęsie przez autorytety świata z Dalajlamą na czele, świadczy o tym, że przywódca “Solidarności” był, jest i będzie symbolem walki z komunizmem
- na nic zdały się ataki pseudo “historyków” z IPN i próby umiejscowienia Wałęsy na długiej liście współpracujących z SB jako “Bolka”. Im więcej “dowodów” publikują, tym popularność Lecha Wałęsy rośnie
- może Wałęsa wyśmienitym prezydentem nie był (swoje za uszami ma), ale w latach 80-tych był Przywódcą Polaków. Udowodnił, że polskie społeczeństwo można poprowadzić do zwycięstwa bez rozlewu krwi – drogą dialogu i porozumienia.
KRAJ na -
1. Kłótnie prezydenta z premierem o krzesła, samoloty itp.
- kolejny etap błazenady na polskiej scenie politycznej <panowie próbują chyba pokazać , który z nich jest większą Zosią Samosią>
- zgodnie z konstytucją polityka zagraniczna to działka szefa rządu, Lech Kaczyński chyba dobrze się z nią jeszcze nie zapoznał i mimo wszystko pokazał się na szczycie w Brukseli <choć nikt go o to nie prosił>
. Czyżby prezydent w swoich poczynaniach sprawdzał słuszność sloganu reklamowego “Pij mleko – będziesz wielki?”
A może to kompleks wciąż nie skradzionego księżyca ?
- spory <rodem z piaskownicy> na oczach europejskiej opinii publicznej są żenujące i bardziej przypominają kabaret niż wspólne dbanie o dobro kraju. Światowa widownia ma powody do śmiechu, my natomiast do wstydu
- współdziałania między premierem a prezydentem niestety nie widać i nie słychać, konflikty natomiast przysłaniają istotne problemy, które panowie podobno mają na względzie…co będzie..??
2. Ekshumacja gen. Sikorskiego
- wydarzenie moim zdaniem absurdalne i bezprzedmiotowe, ale Polacy lubią grzebać w przeszłości <zamiast zająć się teraźniejszością>- obsesja narodowa
- kilka hipotez dotyczących śmierci generała jest już znanych- to widać nie wystarcza
- chyba kilku maniaków naoglądało się seriali typu CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku / Miami / Las Vegas
- po co ta cała heca – nie wiem. Przygotowania do “ceremonii” trwały kilka tygodni, ściągano specjalny dźwig do podniesienia sarkofagu. Chwila grozy nastała, gdy okazało się, że jest on pęknięty !!!!
Nadzór policji, wojska, prokuratora…..co razem dało nam skomplikowaną operację logistyczną.
- i po co zakłócać spokój Zmarłemu <po raz kolejny zresztą – to już 3 pogrzeb Jego szczątków> ? Czy to, że będziemy wiedzieć coś zmieni ? Chyba jedynie treść rozdziału w książkach od historii
Życia generałowi nie wróci, ewentualnych sprawców też nie da się ująć….
- w świetle odwiecznych zasad takich jak szacunek dla zmarłych całe to wydarzenie wydaje się jedynie niesmaczne. Kolejna szopka w tym kraju
3. Sierpniowe nawałnice nad Polską
- fala burz i huraganów spustoszyła nieco nasz kraj
- prędkość wiatru sięgała nawet do 300 km/h
- skutki jak wiadomo dla niektórych województw były szczególnie dotkliwe – ofiary śmiertelne, mnóstwo domów do rozbiórki, straty w plonach, poprzewracane drzewa itp.
- a wszystko skutkiem ocieplania się klimatu <nad którym debatowano ostatnio na Szczycie Klimatycznym ONZ w Poznaniu>
- miejmy nadzieje, że siły natury okażą się łaskawsze <choć po aktualnych tendencjach to trudno w to uwierzyć >
ŚWIAT
1. Wybór Baracka Obamy na prezydenta USA
- po długiej i spektakularnej kampanii wyborczej, Amerykanie po raz pierwszy w historii wybrali czarnoskórego prezydenta
- hasło “change”, które towarzyszyło kampanii Obamy przyciągnęło wielu zwolenników – jak widać społeczeństwo amerykańskie czeka na szeroko pojęte zmiany
- stary wyjadacz McCain chyba za bardzo kojarzył się z odchodzącym ze stanowiska Bushem, a ten ostatnio nie cieszył się sympatią
- wybór Obamy wydaje się być owocem długoletniej walki o równouprawnienie
- wyborcy zdecydowali – Ameryce potrzebny jest człowiek młody, energiczny, nieuwikłany w polityczne gierki, porywający tłumy i wnoszący powiew świeżości w działaniu , a nie podstarzały, kojarzony z Bushem człowiek bez świeżych wizji, któremu towarzyszy dowcipna blondynka
2. Wojna rosyjsko-gruzińska
- kolejna odsłona trwającego od dawna konfliktu gruzińsko-osetyjskiego (jak wiadomo konflikt Osetii Południowej z Gruzją trwa z przerwami od 1918 r. )
- Osetia Południowa po raz kolejny spróbowała zawalczyć o oderwanie się od Gruzji, a przyłączenie do Rosji
- Rosja, która wspiera regiony Osetii Południowej i wielu obywatelom wydała rosyjskie paszporty <jednak Osetyjczyków Rosjanami nazywać nie można, wszak ich naród jest od Rosji starszy> , podobnie jak poprzednio interweniowała w ich konflikcie z Gruzinami
- Gruzini z kolei walczą o swoje – uniezależnienie się od Rosji, przyłączenie do NATO
- Rosja celowo bardzo troszczy się o Osetię Południową – chcąc zachować wpływy na Kaukazie (ważny to dla nich obszar pod względem strategicznym). Przeszkodą są dla nich jednak takie państwa jak Gruzja i jej aspiracje
- Rosja wykorzystała więc punkt zapalny jakim są stosunki gruzińsko-osetyjskie. Postawienie Gruzji w złym świetle <państwo ogarnięte wewnętrznymi problemami, niestabilne> miało na celu zniechęcenie NATO i UE i pozostawienie Gruzji w strefie wpływów rosyjskich
- tak naprawdę powstanie niepodległej Osetii najbardziej naturalne byłoby wtedy, kiedy Osetia Południowa połączyłaby się z Północną <a do tego jak wiadomo Rosjanie nie dopuszczą bo czemu mieliby oddawać swój teren na rzecz niepodległości innego państwa>
Z kolei gdyby Gruzja przyznała niepodległość Osetii Płd na drodze referendum, nastąpiłby bunt w Osetii Płn <jej mieszkańcy też chcieliby żyć w niepodległym państwie>, który szybko stłumiliby Rosjanie. I bądź tu mądry.
Punktów widzenia jest wiele, niemniej jednak wyszło inaczej…
- wojska gruzińskie zaatakowały Cchinwali (stolicę Osetii Płd) 7 sierpnia..i się zaczęło
- bilans po 5 dniach walk:
- ponad 100 tys Gruzinów musiało opuścić swoje domy
- około 2 tys zabitych cywilów
- w końcu Rosja uznała nieodległość Osetii Płd i Abchazjii…
- …a Gruzja zerwała stosunki dyplomatyczne z Rosją
3. Konflikt w Tybecie
- 10 marca – w 49 rocznicę antychińskiego powstania w Lhasie (w Tybecie) buddyjscy mnisi zaprotestowali przeciwko okupacji chińskiej
- konflikt przypomniał wszystkim o długiej i brutalnej kolonizacji Tybetu przez Chiny
- Tybetańczycy sprzeciwiają się łamaniu praw człowieka: wolności wypowiedzi, religii. Chińczycy kolonizują miasta tybetańskie, a to zagraża przetrwaniu tybetańskiej tożsamości. Chiny stawiają na rozwój Tybetu, ale jego rdzenni mieszkańcy na kierunek tego rozwoju nie mają wpływu (większość kluczowych stanowisk pracy jest obsadzana przez Chińczyków)
- wybór otwartego protestu <konfliktu>, w którym prędzej czy później zginie wiele niewinnych osób trochę jednak dziwi, biorąc pod uwagę że liczebność armii chińskiej – około 3 mln, jest podobna do całkowitej liczby ludności Tybetu <liczby mówią same za siebie
>. Szkoda więc, że tybetańscy mnisi wybrali to a nie inne rozwiązanie
- wybór daty wystąpienia Tybetańczyków z uwagi na zbliżające się igrzyska nie był jednak chybiony – łatwiej było zwrócić uwagę mediów na istniejący tam problem.
- przy okazji konfliktu zaczęto więc dyskutować nad organizacją igrzysk olimpijskich przez Chiny – były protesty <wiele, w różnych formach>
- były też nawoływania do bojkotu olimpiady – sportowców, mediów, gospodarczego. Ale tak naprawdę bojkot rozwiązaniem tu nie był. Bo dlaczego sportowcy mieliby zrezygnować z olimpiady ?? Nie mieliby tym samym okazji do realizacji swoich planów, do zarabiania, a przecież włożyli w przygotowania wiele wysiłku. A zawinić nie zawinili. Bojkot mediów nie był też dobrym pomysłem – chyba żadne media w imię protestu nie zrezygnowałyby z relacji z igrzysk a tym samym z zysków z tego płynących. Ale dzięki mediom problem Tybetu w świetle olimpiady mógł być nagłośniony. Jeśli chodzi o bojkot gospodarczy, czyli w gruncie rzeczy wszystkich produktów stamtąd pochodzących – nierealne – bo ich gospodarka jest potrzebna – wszędzie <wystarczy się rozejrzeć i poczytać metki itp cuda>
- z uwagi na gigantyczny rynek Chin, ich interesy na całym świecie są tak silnie rozwinięte, że politycy raczej bali się powziąć konkretne działania przeciwko rządowi chińskiemu. Aby deklaracje składane Dalajlamie przeszły w czyny raczej należałoby podjąć zdecydowane kroki, a tego trudno było się spodziewać
- oczywiście popieram ruch Tybetańczyków <każdemu należy się wolność>, oraz towarzyszące tym zdarzeniom wszelakie akcje typu FreeTibet itp. Dzięki nagłaśnianiu i rozmowom można zmienić punkt widzenia i nastawienie kilku osób, a od tego się zaczyna, bo słowa mają siłę. Oczywiście na siłę nikogo nie da się przekonać – każdy ma prawo do własnego zdania.
Niemniej jednak takie akcje mogły i zapewne przekonały wielu
SPORT
1.Porażka polskich piłkarzy na Euro 2008
- a miało być tak pięknie…
- Leo Beenhakker rozbudził w nas nadzieje na to, że uda nam się coś odnieść podczas tych historycznych mistrzostw – nadzieja jednak matką głupich – szybko została zweryfikowana przez rzeczywistość
- czar pryskał niczym bańka mydlana ze spotkania na spotkanie – najpierw porażka z Niemcami 0:2, potem po dramatycznym meczu remis z Austrią 1:1 <tu jednak winę zrzucono na sędziego>.
Na sam koniec pogrążyliśmy się przegrywając z rezerwowym składem Chorwacji 0:1
- Euro 2008 należało do Hiszpanów, którzy w pięknym stylu przeszli przez turniej pokonując w finale pokonując Niemców 1:0. Tym samym po 44 latach zostali ponownie najlepszą drużyną starego kontynentu
- wielkim rozczarowaniem tych mistrzostw były reprezentacje Francji i Czech. Oba zespoły swoje wojaże zakończyły na etapie fazy grupowej
- czarnym koniem mistrzostw okazały się reprezentacje Rosji i Turcji. Rosjanie pod okiem Guusa Hiddinka i z jego niezawodnymi technikami aż do meczu półfinałowego z Hiszpanią sprawiali, że wiele osób z zachwytem patrzyło na ich grę i kolejne zwycięstwa. Turcja natomiast udowodniła, że grać należy do ostatniej minuty – losy większości spotkań odwracali na swoją korzyść na kilka minut przed końcowym gwizdkiem
- pozostaje czekać na Euro 2012 kiedy to najlepsze drużyny zawitają do Polski i Ukrainy
Może się zdarzyć, że zostaniemy zapamiętani nie tylko jako organizatorzy ale jako dobrze grająca drużyna <ech…pomarzyć zawsze można
>
2. Igrzyska olimpijskie w Pekinie
- 2 tygodnie sportowych emocji
- klasyfikację medalową wygrali gospodarze ( 51 złotych, 21 srebrnych i 28 brązowych medali)
- o wsparciu Tybetu nie było mowy
- nasi sportowcy wywalczyli 10 medali (3 złote, 6 srebrnych i 1 brązowy) – i mało to i dużo, ale przynajmniej tyle samo co w Atenach
W klasyfikacji medalowej zajęliśmy 21 miejsce (w Atenach było 23 więc wypadliśmy jakby trochę lepiej – ale nie najlepiej)
- najbardziej w naszej ekipie zawiedli:
- Agnieszka Radwańska
- Otylia Jędrzejczak i Mateusz Sawrymowicz
- Mateusz Kusznierewicz i Dominik Życki
- Monika Pyrek
- siatkarze i siatkarki
- piłkarze ręczni
- szpadzistki i florecistki
- miła niespodzianka – Artur Noga – wdarł się w pięknym stylu do finału biegu na 110 m przez płotki <jako jedyny jasnoskóry zawodnik w tym biegu>. W finale zajął 5 miejsce. Jest więc nadzieja, że za 4 lata trafi na podium.
- jeśli chodzi o “inny świat”
- swój cel zrealizował Michael Phelps – zdobył 8 złotych medali
- Usain Bolt został najszybszym człowiekiem świata – pojawia się i znika
- mistrzyni tyczki Jelena Isinbajewa swój tytuł olimpijski przypieczętowała kolejnym rekordem świata
- Amerykanie rządzili na parkiecie koszykarskim
- Argentyńczycy zwyciężyli na piłkarskiej murawie
- niestety bez cienia dopingu się nie obyło – za stosowanie niedozwolonego wspomagania ukarano dwuletnią dyskwalifikacją kilkunastu lekkoatletów z Rosji <???
>. Poza tym Międzynarodowy Komitet Olimpijski odebrał dwa medale w rzucie młotem reprezentantom Białorusi <jednego z nich dodatkowo ukarano, dożywotnio pozbawiając prawa do udziału w igrzyskach>
- kolejne olimpijskie emocje już w 2012 r. w Londynie
3. Szaleństwa Roberta Kubicy w Formule 1
- w kraju od pewnego czasu panuje istna “Kubicomania”
- trzeba przyznać, że ten rok należał do Niego, pomimo dziwnie częstych problemów z bolidem <czyżby ktoś chciał namieszać, czy to tylko sławetne BMW słabo się spisuje
>
- w ostatecznej klasyfikacji Robert Kubica uplasował się tuż za podium <choć ilość punktów miał dokładnie taką jak zajmujący 3 miejsce Kimi Raikkonen>
- 8 czerwca Polak po raz pierwszy w historii stanął na najwyższym podium po rewelacyjnym zwycięstwie w Grand Prix Kanady w Montrealu <w 2007 roku na tym samym torze Kubica miał groźny wypadek>
- przed sukcesem w Kanadzie, dwukrotnie zajął 2 miejsce < w Malezji i Monaco> i raz 3 miejsce <Bahrajn>
- po zakończeniu sezonu Kubica mimo iż nie zajął miejsca na podium uważany jest za najlepszego kierowcę roku
Oby tak dalej
KULTURA
1. Polskie akcenty oscarowe
- nominacja do Oscara dla filmu “Katyń” Andrzeja Wajdy w kategorii najlepszy film obcojęzyczny
- film nagrody niestety nie otrzymał, ale sama nominacja świadczy o uznaniu Amerykańskiej Akademii Filmowej
- dla Andrzeja Wajdy nie były to pierwsze oscarowe emocje: w 2000 roku został wyróżniony Oscarem za całokształt twórczości, wcześniej trzykrotnie nominowane były też Jego filmy<”Człowiek z żelaza”, “Panny z Wilka”, “Ziemia obiecana”>
- nominację otrzymał także Janusz Kamiński za zdjęcia do filmu “Motyl i skafander”. Niestety Jemu także nie udało się wygrać
- statuetka Oscara powędrowała natomiast do polsko-brytyjskiej produkcji filmowej “Piotruś i wilk”. Film ten jest owocem współpracy łódzkiego studia Se-ma-for i brytyjskiego Breakthru Films
- pomijając polskie akcenty, najważniejsze Oscary otrzymali
- “To nie jest kraj dla starych ludzi” – w kategorii najlepszy film
- Joel Ethan Coen – “To nie jest kraj….” – w kategorii najlepszy reżyser
- Marion Cotillard – “Niczego nie żałuję” – w kategorii najlepsza aktorka
- Daniel Day Lewis – “Aż poleje się krew” – w kategorii najlepszy aktor
- Dario Marianelli – “Pokuta” – w kategorii najlepsza muzyka
- Glen Hansard & Marketa Irglova – “Falling slowly” <z filmu “Once”> – w kategorii najlepsza piosenka
2.Heineken Open’er Festival 2008
- największe i najefektowniejsze wydarzenie festiwalowe w Polsce
- zmiana lokalizacji ze Skweru Kościuszki na lotnisko Babie Doły wyszła organizatorom na dobre – impreza zyskała ogromną przestrzeń
- 3 dni – 7 edycja – 7 scen – 72 hektary – ponad 120 artystów – 50 tys. osób (liczby mówią same ze siebie)
- wśród wielkich gwiazd festwialowych scen pojawili się m.in.
- The Chemical Brothers
- Massive Attack
- Goldfrapp
- Roisin Murphy
- Erykah Badu
- Jay-Z
- Cocorosie
- DeVotchKa
- Sex Pistols
- nie zabrakło również polskich gwiazd. Pojawili się więc m.in. :
- Loco Star
- Lao Che
- Novika
- Maria Peszek
- Muchy
- Vavamuffin
- z uwagi na różnorodność każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
- kolejna edycja już w lipcu tego roku <2-5>. Bilety są już w sprzedaży
3. Śmierć Gustawa Holoubka i Jana Machulskiego
- takie odejścia sprawiają, że ubywa prawdziwej polskiej kultury z jej wybitnymi osobowościami
- wielkie postacie teatralne i filmowe, Autorytety zawodowe i moralne
- Gustaw Holoubek – zmarł 6 marca 2008 – uosobienie teatru, człowiek łączący w sobie wielkość i skromność zarazem, którego aktorstwo było sztuką niepowtarzalną. Kojarzony szczególnie z roli Gustawa-Konrada w Dziadach, z “Rękopisu znalezionego w Saragossie”
- Jan Machulski - zmarł 20 listopada 2008 – legendarny kasiarz Kwinto z filmu “Vabank”, wybitny aktor i pedagog spod którego skrzydeł wyszło wielu cenionych dziś aktorów, człowiek od którego biło ciepło, urok i optymizm
- siła osobowości oraz wielkość tych Aktorów sprawiły, że długo będziemy o Nich pamiętali
Johnny powiedział
13 styczeń 2009 @ 23:36
Nie lubię wszelkiego rodzaju podsumowań roku – chyba że dotyczą wąskich i bliskich mi dziedzin życia takich jak muzyka. Polityka, sport i wydarzenia towarzyskie kompletnie mnie nie interesują. Ważniejsze są wydarzenia dotykające bezpośrednio mojego życia, moich bliskich. Pod tym względem miałem wyjątkowo owocny rok, mimo że niektóre z tych owoców były gorzkie. Ale działo się sporo.
I jeszcze jedno. Obama. To polityk, który w ubiegłym roku osiągnął szczyt swojej profesji. Został prezydentem światowego mocarstwa i to wbrew rasowym anachronizmom. I za to warto go cenić. Ale daleki jestem od zachwytów jakie głoszą niektóre osoby (łącznie z autorką tego bloga). Mieszkając po tej stronie oceanu, mimo znakomitego łącza międzykontynentalnego jakim jest internet, nie jesteśmy w stanie w pełni pojąć tego co się w Ameryce wydarzyło. Nie znamy programu politycznego Obamy, nie znamy jego poglądów ani planów. A mimo to zachwycamy się populistycznymi hasłami. Polityka nie ocenia się po jego hasłach, ani kolorze skóry, ani rewolucjach obyczajowych jakie zapoczątkował, tylko po wynikach jego pracy. Obama jeszcze niczego nie zmienił a już stał się bohaterem – tylko dlatego, że jest pierwszym czarnoskórym prezydentem USA? Populizm, płycizna, którym kolejne nacje i społeczności nadają głębszego znaczenia (związanego m.in. z walką z segregacją rasową). W kontekście kraju nad Wisłą, Obama zrobił to, co w u nas zepsuł Tusk – wygrał ze skostniałym i konserwatywnym rywalem. I tyle.
madziks powiedział
14 styczeń 2009 @ 0:00
Dla mnie oprócz tego co dzieje się w bezpośrednim otoczeniu ważne jest też to co dzieje się nieco “dalej”. Więc czasem warto wystawić nos i uszy “za drzwi”.
Jeśli chodzi o Obamę to chciałam zauważyć, że nie wpadłam tutaj w żaden zachwyt bo daleko mi od niego. Oceniłam jedynie tą sytuację ze swojej perspektywy . Na wyniki rządów Obamy trzeba trochę poczekać ale na dzień dzisiejszy widać chyba, że w przeciwieństwie do poprzednich ta kampania wyborcza była dość spektakularna i przyciągnęła niesamowite rzesze ludzi – szczególnie młodych. Chyba niewielu polityków ma taki dar do zjednywania osób. I nie chodzi tu tylko o kolor skóry ale też o to co się mówi i jak się mówi – a Obama akurat jest dobrym oratorem. Oprócz tego jego inne cechy jak charyzma, “nowoczesność”, medialność sprawiły, że Amerykanie mu uwierzyli i te cechy wydają się być kluczem do tego, żeby w roli którą mu powierzono dobrze się spisał. Przyszłość pokaże….
Johnny powiedział
14 styczeń 2009 @ 7:07
Hmm… i tu się pojawia pytanie czy popularny polityk to dobry polityk? Cechy, które wymieniasz posiada każdy gospodarz dowolnego talkshow, ale to nie znaczy że powinien od razu zostać prezydentem jakiegoś kraju. Sztab wyborczy Obamy wykonał doskonałą pracę, kreując taki wizerunek swojego kandydata, jaki dostrzegasz i opisujesz. Uwypuklone zostały te cechy, które odróżniały Obamę od McCaina i które zapewniły mu popularność u wychowanej na MTV młodzieży. Zmierzam do tego, że wszystko co wiemy do tej pory o Obamie to rezultat doskonale zaplanowanego wizerunku i ’spektakularnej’ kampanii wyborczej. Stawka, jaką jest prezydentura w USA, sprawia, że najtęższe mózgi od marketingu kreują sposób mówienia, poruszania się, życiorys i dynamikę danego kandydata. Osobiście zastanawiam się po prostu ile jest prawdziwego Obamy, w Obamie jakiego znamy z mediów. Jego wybór na prezydenta USA to wydarzenie, ale trzeba je potraktować z dużym przymrużeniem oka.
madziks powiedział
14 styczeń 2009 @ 15:53
Jak wiadomo w kampanii wyborczej uwypuklane są takie a nie inne cechy, które mają przyciągnąć wyborców. Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem dobry polityk. Czy to, że ktoś posiada doświadczenie czyni go od razu dobrym politykiem ? Recepty na kogoś takiego raczej nie ma. Zasadniczym celem w polityce Obamy jest wprowadzenie w niej nowości, a nie kontynuacja wcześniej powtarzanych błędów, stąd owo wielkie doświadczenie nie jest aż tak istotne. Poza tym Obama nie urwał się z choinki . Cennym doświadczeniem jakie posiada jest praca w organizacjach społecznych, dzięki której naświetlały się problemy społeczne Ameryki. Prof. Zbigniew Brzeziński powiedział, że “zrozumienie znaczenia chwili historycznej, jest czymś innym od doświadczenia. Czymś głębszym….” W odniesieniu właśnie do Obamy, te słowa są jak najbardziej trafne. Dzięki charyzmie, którą posiada, być może uda mu się wprowadzić prawdziwe zmiany polityczne. Oczywiście to wszystko jest na razie w sferze przypuszczeń, bo nikt nie wie czego uda mu się dokonać. Niemniej jednak osoba młoda i energiczna ma większe szanse na dokonanie czegoś znaczącego, niż banda strudzonych życiem tetryków.
Ale to dopiero są mrzonki.
W naszym kraju wśród polityków niestety nie zdarzają się ludzie porywający tłumy, mający świeże pomysły i siłę działania. Życzyłabym sobie kiedyś takiego kandydata na prezydenta w Polsce.