…nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść”.
Nasza ostatnia iskra nadziei zgasła. Polska kadra pożegnała się z Euro 2008. Szkoda tylko, że w tak fatalnym stylu.
A miało być tak pięknie…
Liczyliśmy na cud, bo taki przecież od czasu do czasu, raz na tysiąc lat ma miejsce. Ale tym razem w Klagenfurcie się nie zdarzył. Do tego cudu potrzebne było oprócz szczypty wysiłku Austriaków w meczu z Niemcami, nasze zwycięstwo. Ba ! żeby mieszanka cudotwórcza była jeszcze bardziej wybuchowa, musieliśmy wygrać wysoko.
Już samo hasło ‘wygrana’ okazało się dla nas w tym turnieju nieosiągalne. Do niej potrzebni są zawodnicy rozumiejący się na boisku, wykazujący wolę walki, nie bojący się ofensywy. Tych czynników i zapewne jeszcze wielu innych w naszej grze zabrakło. Może nie przez całe 90 minut poszczególnych spotkań, bo zdarzały się przebłyski i ładniejsza gra. Ale to było stanowczo za mało jak na poziom europejskiej piłki. Za mało by pokonać nawet rezerwowy skład Chorwacji.
W ostatnim meczu, po raz kolejny najwięcej wykrzesał z siebie Artur Boruc, który niczym ośmiornica wyciągał ręce i nogi we wszystkie strony.
A co robiła pozostała część drużyny ? Wydawało się, że początek meczu z Austrią był szczytem naszego beztalencia. Surprise !!! – w meczu z Chorwacją mogliśmy zobaczyć jeszcze gorszy obraz polskiego futbolu.
Krzynówek bramkę widział chyba na trybunach bo tam najczęściej i z uporem posyłał piłkę. Lewandowski błąkał się po boisku bez celu. Murawski chyba nie bardzo wiedział co zrobić z piłką, w każdym razie głównie ją tracił. Smolarkowi przydało się chyba spojrzenie na mecz z perspektywy ławki rezerwowych bo w drugiej połowie próbował coś zdziałać. Roger też obudził się po pierwszych 45 minutach.
Gdzie się podziała drużyna, która zdobyła komplet punktów w eliminacjach do Euro, która pokonała Portugalię, nad którą wszyscy piali z zachwytu ?
Po 3 meczach w tym turnieju można odnieść wrażenie, że tą i tamtą ekipę dzieli ogromna przepaść.
Aspiracji do zwycięstwa na tych mistrzostwach chyba nikt nie miał <patrząc na grę np takiej Holandii, na aż tyle liczyć trudno>, ale o wyjście z grupy można było powalczyć. Niestety nasza “walka” zakończyła się 1 strzeloną bramką <ze spalonego, ale co tam
>, 1 punktem, 4 bramkami straconymi i 4 miejscem w grupie <jak wiadomo 4 równa się ostatnie>.
Oczywistym jest, że każdy będzie próbował znaleźć kozła ofiarnego, na którego będzie można zrzucić wszelkie winy, na którego będzie można ponarzekać, któremu wszyscy będą wytykać błędy i udzielać “fachowych” wskazówek.
Po meczu z Austrią kozłem ofiarnym został sędzia Webb, ale jak się przekonaliśmy za dużo dzięki temu nie osiągnęliśmy, bowiem Webb ma się dobrze, sędziuje dalej, co więcej nie przejął się nawet groźbą “śmierci” ze strony premiera Tuska.
Na kogo teraz ponarzekamy ??? Krzynówek, Jop, Smolarek ??? Oni mogą powtórzyć słowa piosenki Ryszarda Rynkowskiego “Inny nie będę, lepszy nie będę”.
Leo Beenhakker ??? Ten człowiek budzi respekt i zaufanie <po raz pierwszy od czasów Kazimierza Górskiego>. Jest z pewnością właściwą osobą na właściwym miejscu. Fachowców takich jak On może jest wielu, ale wątpię żeby którykolwiek dał się namówić na trenowanie naszej kadry. Leo podjął to wyzwanie i jak do tej pory nie można mu zbyt wiele zarzucić. W końcu to dzięki niemu zadebiutowaliśmy na Mistrzostwach Europy.
Jakoby wyręczając wielu krytyków i pseudo-krytyków Leo odpowiedzialność za porażkę na Euro wziął na siebie. Na konferencji prasowej kończącej nasz udział w turnieju powiedział:
- “Mogę odejść, ale dajcie mi gwarancję, że zastąpi mnie trener, który sprawi, że za chwilę Polska będzie miała piłkarzy na miarę hiszpańskich gwiazd.”
- “Bądźmy realistami. Nie mamy 25-30 piłkarzy, którzy grają na międzynarodowym poziomie. W naszym gronie nie ma takich graczy, jak Villa, Ronaldo czy Torres. Widzę ogromną przepaść między polskim futbolem, a tym w Hiszpanii, Włoszech, czy Portugalii. To dlatego wypadliśmy tak słabo.”
- “Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakiej kondycji jest polska piłka. Zawsze możemy krytykować. Szukajmy lepiej sposobów poprawienia sytuacji naszego futbolu.”
- “Potrzebna jest zmiana o 180 stopni. My, rozsądni, odpowiedzialni ludzie powinniśmy stworzyć na nowo podstawy polskiego futbolu. Zapewnić polskiej piłce warunki do rozwoju. Zadbać o młodzież. Ja jestem gotów i czekam na ludzi, którzy mi w tym pomogą. Obiecuję, że znajdę rozwiązanie, jak zmniejszyć przepaść między polskim futbolem a zachodnim.”
Powyższe stwierdzenia mówią same za siebie – Leo musi zostać !!!
Jest zdeterminowany, gotowy zrobić wszystko, żeby sytuacja z Euro się nie powtórzyła i żeby polski futbol “stanął na nogi”.
Co więcej – chyba jako jedyny wie jak to zrobić, wierzy w zdolności naszych piłkarzy i jako jedyny jest poza układami !!!
A więc Leo – ZOSTAŃ Z NAMI !!!!!!!!!!!!!!
Romek N. powiedział
20 czerwiec 2008 @ 23:28
widzę że piłka nożna rządzi wszędzie:)
fakt nasi nie przypominali drużyny z eliminacji, choć i tak grali lepiej niż dwa lata temu na mistrzostwach świata, przynajmniej w meczu z Niemcami.
po prostu jeszcze dużo nam brakuje do najlepszych drużyn:)
ale już za 4 lata, Polska będzie ….
chyba przestanę kibicowac tym drużyna które jeszcze grają, bo jak dotychczas w ćwierćfinałach moje drużyny przegrywają:(