Od kilku dni nie milkną spekulacje na temat meczu Polska-Austria. Po przegranej <kolejnej z rzędu zresztą> z Niemcami, wszyscy liczyli na zwycięstwo w meczu z Austrią, która nie została sklasyfikowana jako groźny dla naszej drużyny rywal.
Pokłady nadziei jakie zostały ulokowane na koncie naszej drużyny w dniu spotkania były ogromne. Oczekiwaliśmy odmiennych pomeczowych nastrojów niż te, które panowały po spotkaniu z Niemcami. I mało brakowało a piękny scenariusz zrealizowałby się….i byłby powód do wielkiej radości i byłaby nadzieja na więcej takich chwil podczas Euro 2008. Niestety stało się inaczej….Sędzia Webb <a za jego decyzją Vastić> rozwiał nasze nadzieje, zagłuszył nasze radosne okrzyki, zburzył to co nasza drużyna lepiej lub gorzej “zbudowała” przez 93 minuty spotkania…. W zamian rozpalił w nas ogień nienawiści, rozgoryczenia i frustracji….
I nie ważne w tym momencie było to, że pierwsze 30 minut spotkania należały do Austriaków, a nasza obrona przypominała ser szwajcarski, nieważne, że Artur Boruc “wychodził z siebie” w obronie polskiej bramki <za co został uhonorowany graczem meczu i słusznie>, nieważne że Ebi Smolarek – najlepszy strzelec eliminacji, nie oddał żadnego strzału na bramkę, a przez Golańskiego cudem nie podyktowano “jedenastki” na początku drugiej połowy meczu, nieważne też, że tak naprawdę Roger strzelił gola ze spalonego. Ważne, że w tej ostatniej minucie, kiedy już każdy zacierał ręce i w duchu świętował zwycięstwo, sędzia Webb dopatrzył się faulu w polu karnym i mecz zakończył się remisem. I wtedy się zaczęło…
Zdania są podzielone. Ci, którzy myślą trzeźwo twierdzą, że zachowanie Lewandowskiego nie było prawidłowe i sędzia słusznie podyktował “jedenastkę”, Ci którzy dali się ponieść emocjom i poczuli się dotknięci mówią o niesprawiedliwości, o tym, że Austriacy kupili mecz, że Webb bierze łapówki, lub że to sprawka Niemiec.
Ale skoro mówimy już o słuszności lub niesłuszności decyzji, to co ze spalonym, po którym padła nasza bramka? Wtedy nikt nie mówił o niesprawiedliwości. Gol NAM się należał i był sprawiedliwy, bo dzięki temu to MY wygrywaliśmy !
Z drugiej strony w tym całym podbramkowym zamieszaniu sędzia nie dostrzegł faktycznego faulu, a właściwie dwóch i to na naszym zawodniku. Pierwszy miał miejsce w trakcie przerwanego przez Webba rzutu rożnego <teoretycznie upomniał on zaraz popychających się zawodników>, a drugi w trakcie kolejnego rzutu rożnego obok sytuacji potencjalnie uznanej jako faul przez arbitra.
Podobno za takie przewinienia nie dyktuje się rzutów karnych, tym bardziej na takich “imprezach” jak Euro. Moim zdaniem sędzia powinien być konsekwentny przez cały czas trwania meczu i odgwizdywać podobne mniejsze lub większe faule w przypadku jednej i drugiej drużyny. Zabrakło najwyraźniej w tym meczu sędziego sprawiedliwego. A teraz można już tylko “gdybać” i płakać nad rozlanym mlekiem. Pozostaje też wierzyć w cud i wyjście z grupy, bo podobno nadzieja umiera ostatnia.
Jest jednak pewien niedosyt… Frustracja kibiców trwa do dzisiaj, choć najbardziej negatywne emocje uszły z ludzi bezpośrednio po meczu. Wtedy wspólnie można było wykrzyczeć co się chciało <tak, tak ja też krzyczałam i to naprawdę pomogło rozładować gniew
> , wtedy każdy był tego samego zdania…. Sprawiedliwsze wydawałoby się zremisowanie po strzale Austriaków z normalnej akcji a nie z kontrowersyjnego karnego, to pewne.
Teraz jednak wszystkie dyskusje wydają się bezsensowne i nic nie wnoszą.
Wylewanie żali, pomówień, gróźb i fala fatalnych zachowań jaka ujawnia się w konsekwencji meczu w internecie chyba nie świadczy o nas najlepiej. I nie dotyczy to tylko anonimowych wypowiedzi, ale także artykułów w prasie, a nawet wypowiedzi polityków. I chociaż premier Tusk stwierdził, że musi się wypowiadać w sposób wyważony to słowa “chciałem zabić” chyba były trochę za ciężkie jak na opinię szefa rządu. Oczywiście mógł tak powiedzieć, ale raczej nie w wywiadzie.
Już zresztą pojawiły się informacje o oburzeniu zagranicznych mediów.
Reakcja polskiego społeczeństwa, która z dnia na dzień i z pomysłu na pomysł staje sie coraz bardziej paradoksalna jest chyba wynikiem naszego wiecznego poczucia niższości, niedowartościowania i wiecznie dziejącej się nam krzywdy. Krytykowanie, ocenianie innych zazwyczaj poprawia nam własną samoocenę.
Wystawianie komuś cenzurki to dość popularna taktyka Polaków. Sędziemu Webbowi wystawiliśmy tą najgorszą z możliwych.
Podsumowując mecz Polska-Austria i emocje, które mu towarzyszyły przypominały tragedie grecką, choć tak naprawdę nikt w końcowy “upadek” Polaków nie wierzył, a ten wpisany jest w budowę tego gatunku. Żeby bardziej uwidocznić ów podobieństwa wymienić należy, że
- tragedia grecka to utwór dramatyczny a takie właśnie okazało się to spotkanie
- główny bohater uwikłany jest w konflikt, który zawsze kończy się jego klęską
- konflikt tragiczny pomiędzy głównym bohaterem a siłami wyższymi – losem, fatum, który polega na istnieniu dwóch równorzędnych racji
Może czas żeby wreszcie wprowadzić w zasadach futbolu jakieś innowacje? Może czas tą dziedzinę zreformować? Z pewnością tej, a także kilku poprzednich kontrowersyjnych sytuacji na tych mistrzostwach <i nie tylko na nich> nie byłoby, gdyby nad prawidłowością gry czuwali nie tylko biegający po boisku sędzia i jego dwaj pomocnicy stojący z boku. Może gdyby ktoś jeszcze spoglądał na grę z perspektywy kibica, czyli z kamer, punkt widzenia zmieniłby się choć trochę ?
Miejmy nadzieję, że ktoś w końcu pójdzie po rozum do głowy. W końcu sędzia główny to nie struś pędziwiatr i nie zawsze znajdzie się tam gdzie trzeba i nie zawsze dojrzy to co powinien. A podobno czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
Na koniec wesoły, a może smutny element czwartkowego meczu.
Komu kibicuje prezydent ?
