W pogoni za…tytułem magistra :)

Oj trzeba trochę odkurzyć tego bloga bo przez ten ponad miesiąc przerwy zdążył już zebrać warstwę braku odwiedzin, internetowego pyłu itp rzeczy, które raczej pozwoliły o nim zapomnieć. :) A więc teraz powiew świeżości. :)

Ostatnie miesiące mijają mi na dogłębnej analizie zawartości związków w nijakim Przelocie pospolitym <w ramach pracy magisterskiej>. :D Tak tak wiem, nazwa brzmi niebanalnie i doprawdy śmiesznie. Wywołuje na twarzy rozmówców dziwny grymas zmieszania, zdziwienia, zaintrygowania, po czym padają sztandarowe pytania:

  1. “Yyyyyyyy w czyyyym ?????”
  2. “A co to takiego ?????”
  3. “Żartujesz sobie ????”
  4. “Aha. A tak naprawdę ???” :)

Ogólnie ujmując reakcja sprowadza się do “Seriously -what ??” :D

No więc w ramach wyjaśnienia. Ów Przelot pospolity to nic innego jak pospolicie rosnące na nizinach <podobno, bo ja jeszcze nie spotkałam :) > zielsko. Trzeba mu oddać, że z wyglądu całkiem całkiem ładne. :) Swoją drogą nie wiem kto zajmuje się wymyślaniem polskich nazw dla tych czasami uroczych roślinek. W każdym razie pomysłowi z nich ludzie. :) Przyznam szczerze, że nie wiem co wspólnego ma nazwa przelot z samą tą rośliną. :)

Praca magisterska nad Przelotem, przelotnie mi nie mija mimo wszystko. :) Więc nazwa zdaje się nie pochodzi od szybkości badań nad ów zielskiem. ;) Ja akurat męczę się z nim już hmmmm….3-ci miesiąc i końca nie widać. Nadal ustalam co w niej siedzi ciekawego lub mniej ciekawego. Ale niech nikt nie myśli, że z tej całej ciekawości wytrzymać nie mogę. ;) Moja cierpliwość przy tych badaniach została już parokrotnie wystawiona <i nadal jest> na próby, więc czekam spokojnie. ;) Jak to mówią “szukajcie a znajdziecie”. :)

Przez te jak na razie 3 miesiące <niecałe> dzień po dniu napotykam/napotykałam się na:

1.proces zagęszczania i związaną z nim nierozłącznie wyparkę

2. rozdzielanie w rozdzielaczach <masło maślane :) > a dokładniej ekstrakcja ciecz-ciecz :D

3. chromatografię wszelkiej maści :D i związane z nią

Wytrwałych i pragnących lepiej poznać szczegóły moich poczynań, odsyłam do linków ukrytych pod magicznymi słowami <wystarczy kliknąć wyrazy zaznaczone kolorkiem>. :D Tam chyba w miarę zrozumiale jest wyjaśnione o co chodzi. :)

Kiedy moje zadania są wykonane i pozostaje cierpliwie czekać, aż matka natura <a może lepiej matka chemia, fizyka itp.> wykona swoje zadanie <lepiej a czasem nie najlepiej>, w głowie rodzą się różne pomysły jak zabić czas. ;) I tu wyobraźnia zaczyna pracować a pomysły na urozmaicenie czasu przychodzą do głowy błyskawicznie. :D Katedra wyposażona jest w wiele przedmiotów, które wykorzystać można do “scenek rodzajowych”. ;) Jak to mówią mała rzecz a cieszy. :D Przykłady: profesjonalne gogle narciarskie, podpory do kwiatów, kije od miotły, korki do butelek, “maski spawacza”. :D Wszystkie te przedmioty wydają się być niesłychanie zabawne w danej chwili. Tak, wiem że to brzmi dziwnie. Może to wszystko efekt wpływu wszelakich rozpuszczalników unoszących się wokół podczas pracy. ?? :P

Przygody z latającymi bibułami, magiczną szafką, jednostronnie dźwiękoszczelnymi drzwiami czy małą powodzią pozostawię bez dalszego komentarza. ;) Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi i niech tak zostanie. ;) Było wesoło, chociaż grozą też powiało. :P Ekipa magistrantek nie próżnuje. :D

Tak w telegraficznym <no może prawie telegraficznym, a jak wiadomo prawie robi duża różnicę :) > przedstawiają się moje zmagania ze zdobywaniem upragnionego tytułu magistra. Przede mną jeszcze praca teoretyczna, która chyba bardziej mnie odstrasza niż praktyczna. No ale może przy odrobinie weny i mobilizacji uda się stworzyć z tego logiczną całość. :) W końcu pewnie się okaże, że nie taki Przelot straszny. :) Sami oceńcie. ;)

P.S

Przy okazji mogę podziękować ów najbardziej wtajemniczonym w te dziwne historie osobom, za uczestnictwo, pogodę ducha i pomysłowość, których rzadko kiedy komuś z tej ekipy brakuje. :D


Jedna odpowiedź to this post.

  1. Wysłany przez :) w dniu 15 maj 2008 o 20:16

    Ci najbardziej wtajemniczeni cieszą się, że mogą być częścią tego niezwykle radosnego doświadczenia i doprawdy nigdy by nie przypuszczali, że pogoń za tytułem magistra okaże się jednym z najzabawniejszych okresów w ich życiu:)

    Odpowiedz

Odpowiedz na ten post