“Łańcuszkom” mówię stanowcze NIE !

…sprawa to już dawna, pewnie bardzo przedawniona, ale jednak wciąż mnie zastanawia i nie daje spokoju. Dodatkowo moją chęć wypowiedzi podsycił artykuł Joanny Szczepkowskiej w “Wysokich obcasach” <7/2008>. Swoją drogą uwielbiam czytać felietony pani Joanny – proste sytuacje opisane w niezwykle prawdziwy sposób, bogate w trafne spostrzeżenia, szczyptę humoru i ironii. :)

…sprawa dotyczy łańcuszka….łańcuszka jakich dzisiaj mnóstwo w dzisiejszej rzeczywistości, szczególnie tej wirtualnej. :) Niestety tylko niewiele z nich ma na celu rozpowszechnianie przydatnych informacji, tudzież pozwala na chwilę zastanowienia i niesie ze sobą jakieś głębsze przesłanie. Jakby na to nie spojrzeć jest to pewien sposób na dotarcie do szerokiego grona odbiorców. Prędzej czy później każdy pomyśli, że może warto ów głębokie przesłania wzbogacone o piękne zdjęcia i muzykę <niech żyje Power Point :) > przesłać dalej. ;) Co różni jednak ten typ od pozostałych to to, że brak tam listy konsekwencji jakie grożą w wyniku nie przekazania wiadomości dalej. ;)

…większość łańcuszków niestety opiera się na smutnym i żenującym, nie zawaham się użyć tego słowa – szantażu. :) Po całej ciekawej lub często nieciekawej oprawie następuje puenta: “roześlij to dalej albo…..” <tu następuje zazwyczaj seria nieszczęść rodem z księgi Hioba :) >. Uderzają one w czułe strony ludzkiej natury, wykorzystując łatwowierność, chęć niesienia pomocy….i powodują, że odbiorcą zaczynają miotać dziwne uczucia.

Z jednej strony taka wiadomość jest czasami tak absurdalnie amatorska i śmieszna, że aż trudno uwierzyć, że jej “twórca” <choć to zdecydowanie za duże i poważne słowo na takie osoby> liczy na dalsze rozsyłanie i łatwowierność odbiorcy. Z drugiej strony ów odbiorca, choć przeświadczony o bezcelowości i niedorzeczności tej wiadomości, przesyła ją dalej dla tzw. “świętego spokoju”, “czystego sumienia” etc. :) Dziwny to mechanizm naszej podświadomości. ;)

Wyobraźnia osób zapoczątkowujących łańcuszki jest wprost nieograniczona w swojej ograniczoności. :D Łatwowierność osób je otrzymujących jest za to chwilami przerażająca. ;)

Z tej bezkształtnej masy łańcuszków, wybił się niedawno jeden, rozprzestrzeniany drogą sms-ową. I nie był to bynajmniej kolejny popis nieograniczonej wyobraźni, a wręcz przeciwnie. Autor tego pomysłu wykazał się absolutnym brakiem wyobraźni i zdrowego rozsądku, pokazał za to swoją skrajną bezmyślność. Oto postanowił zapoczątkować łańcuszek którego treść brzmiała: “Pilnie poszukiwana jest krew grupy A Rh- dla umierającego dziecka! Bardzo prosimy o pomoc. Numer telefonu………….”. Jak można się było spodziewać, każdy kto wyposażony jest w ludzkie odruchy: współczucia, niesienia pomocy rozesłał wiadomość do znajomych, Ci do swoich znajomych itd itd. Cała akcja nabrała dużego zasięgu. Ludzie gotowi byli bez wahania oddać krew, niektórzy chcieli nawet w tym celu przylecieć spoza Polski. Niestety na darmo…

Sms okazał się bowiem głupim żartem, kolejnym irracjonalnym, zakłamanym tworem. Ciekawe czy jego autor <autorzy> są usatysfakcjonowani wynikami swojego zdumiewająco “błyskotliwego” pomysłu? Czy ich wirtualne “dziecko” zyskało wystarczająco dużo uwagi i chęci pomocy ?? Nie wiem czy zdają sobie sprawę z faktu, że to dziecko to nie jest twór ich wyobraźni. Ono żyje gdzieś, ma imię, nazwisko i być może potrzebuje lub będzie potrzebowało kiedyś tej krwi. Ale dzięki temu, że twórcy smsa skutecznie znieczulili ludzi na tego rodzaju tragedię, większość odbiorców zapewne kolejny raz nie będzie już na tyle hojna.

Na całe szczęście pocieszające są wypowiedzi pracowników centrum krwiodawstwa, według których dla pilnie potrzebujących osób zawsze jest zapas krwi, a nawet jeśli jej zabraknie to dostarczana jest z innej stacji krwiodawstwa.

Sprawę smsa bada policja. Podobno “namierzają” sprawców całego zamieszania. :) Cieszyłabym się gdyby to całe namierzanie skończyło się pomyślnie i żeby pomysłodawcy tej akcji zostali w jakiś sposób ukarani. Bo zgodnie ze słowami Joanny Szczepkowskiej – na takie osoby musi być jakiś paragraf, a jeśli nie ma to należy go stworzyć. :D

1 komentarz

  1. Luc powiedział

    4 marzec 2008 @ 10:24

    Łańcuszki, łańcuszki… nie cierpię tego słowa i tego co się za nim kryje. Smsy, maile, wiadomości na GG… i wszystko to zaśmieca naszą świadomość, marnuje czas i nerwy. Faktycznie jest w nich coś takiego, że mimo całej swojej inteligencji i świadomości tego zjawiska, dajemy się w to wciągać. Tak jak napisałaś – dla świętego spokoju i czystego sumienia stajemy się kolejnym ogniwem takich łańcuszków. A przecież zwykła asertywność, głośno powiedziane ‘nie!’, mogłyby całe to zjawisko nieco spowolnić, a przynajmniej uchronić naszych znajomych przed wciąganiem ich w kolejną bezsensowną grę.

    Jak to jest, że mimo iż mamy szansę sprzeciwić się pewnemu zjawisku, które nas denerwuje i które potępiamy, to jednak mu ulegamy? Czy faktycznie brak nam siły woli? Czy emocje, które wyzwala treść takich łańcuszków biorą górę nad rozumem?

    Przytoczony przez Ciebie przykład poszukiwań krwi dla dziecka za pomocą łańcuszka jest mi dobrze znany. Mam nawet znajomego, który posiada taką grupę krwi i po otrzymaniu smsa, udał się do stacji krwiodawstwa by oddać trochę tego czerwonego, życiodajnego płynu. Jakież było jego zaskoczenie, kiedy po podłączeniu do aparatury, podeszła do niego ekipa TVN 24 żeby zrobić wywiad na temat tego fałszywego łańcuszka…

    Nie cierpię łańcuszków. Unikam łańcuszków. Wściekam się na łańcuszki i osoby, które mi je przysyłają. Słowa mają wielką siłę i odpowiednio dobrane potrafią wyzwolić ogromne emocje – emocje zagłuszające zdrowy rozsądek. Nie można nikogo potępiać za to, że posiada ludzkie odruchy i chce pomagać innym, ale naiwność to już inna sprawa. We współczesnym świecie, kiedy manipulacja słowem, reklama i lobbing są głównymi narzędziami marketingu, trzeba mieć ogromny dystans do tego co się czyta i czego się słucha.

    ;)


Napisz komentarz