9. „300” – This is Sparta !!!
Przyznać muszę, że twórcy filmu poradzili sobie z ekranizacją komiksowej wersji Franka Millera. Wyzwanie było dość duże bo sam komiks otrzymał wiele nagród. Według mnie Zack Snyder i jego ekipa spisali się świetnie. Film to wspaniałe widowisko, począwszy od strony wizualnej <kolorystyka oddaje nastrój złowrogiej atmosfery>, poprzez akcję obfitującą w brutalne sceny walki, w której przyspieszone i zwolnione ujęcia oddają niezwykłą ekspresję a skończywszy na wszystkich detalach.:) Pod względem technicznym więc film wyróżnia się z tłumu innych <to taki interaktywny komiks>.:) Dzięki narratorowi, którym był jeden ze Spartan, film ogląda się z perspektywy osoby, która żyła w tej rzeczywistości. I chyba o taki odbiór widza chodziło twórcom. Z takiego punktu widzenia nie dziwi więc siła Spartan, która przeciwstawia się kolejnym przeciwnikom w walce. W końcu byli oni do tego szkoleni od najmłodszych lat, są więc w tym co robią najlepsi. Nie są żołnierzami z przypadku, lecz z powołania. „300” przenosi więc widza w iście spartańskie warunki.:) Dużym plusem jest tu też muzyka, która w filmie sprawuje się bardzo dobrze nadając jeszcze większej ekspresji poszczególnym scenom <niestety gorzej sprawuje się ona poza filmem ale nie o tym teraz mowa>. Podobało mi się też ukazanie wątku żony Leonidasa – królowej Gorgo (w tej roli bardzo dobrze spisała się Lena Heday). Gorgo dorównuje ważnością swojemu mężowi, wpływa na jego decyzje i przejmuje rządzenie państwem podczas jego nieobecności. Bezbłędnie swoją rolę zagrał oczywiście Gerard Butler, od którego bije moc władcy, charyzma i do którego czuje się pewien respekt.:) Film o chwale, honorze, odwadze i poświęceniu. Krótkie aczkolwiek wymowne przypomnienie lekcji z historii.:)
8. „Ostatni król Szkocji” – czyli Forest Whitaker w swojej życiowej roli
W filmie tym najbardziej przykuwa niesamowita rola Foresta Whitakera, którego gra została zwieńczona Oscarem. Doskonale potrafił on ukazać postać prezydenta Ugandy Idiego Amina, człowieka o kilku twarzach. Historia opowiedziana jest z perspektywy młodego lekarza <w tej roli James McAvoy>, którego Amin bierze pod swoje skrzydła, zapewniając mu posadę osobistego lekarza. Zafascynowany z początku postacią Amina młodzieniec dość późno dostrzega drugie oblicze władcy – brutalnego, porywczego tyrana, dla którego życie ludzkie nie ma żadnej wartości. A kiedy się o tym przekonuje, na ucieczkę jest za późno, pozostał bowiem bez paszportu, kontaktu z rodziną, zdany wyłącznie na niezrównoważonego władcę. Największy dramat lekarza zacznie się jednak wtedy gdy Amin zechce zemścić się na nim za zdradę. Film jest doskonałym pokazem aktorstwa w wykonaniu Whitakera. Początek obfituje w wiele wątków humorystycznych, aby pod koniec zmienić się w dreszczowiec. Podobała mi się także muzyka skomponowana przez Alexa Heffesa
7. „Królowa” – czyli próba uczłowieczenia królowej Elżbiety II
Film demaskujący prawdziwe oblicze królowej Elżbiety II a przy okazji całej Jej rodzinki. Reżyser nie stara się jednak pokazać tylko złych stron charakteru królowej, ale towarzysząc Jej w codziennych obowiązkach próbuje tą zimną i apodyktyczną postać „ocieplić” i ukazać z dobrej strony, znaleźć w królowej….człowieka. Scena, w której bezsilna wobec mechaniki samochodowej królowa w oczekiwaniu na pomoc fachowca, z dala od ludzi, etykiety pozwala sobie na uronienie kilku łez, pokazuje ów bardziej ludzką stronę monarchini. Następnie próba „uratowania” jelenia przed polującym na niego m.in. mężem Elżbiety i w kolejnej scenie oddanie hołdu już upolowanemu zwierzęciu odziera królową z iście stalowej i niewzruszonej maski. Reżyser nie stara się jednak oceniać zachowań królowej…pozostawia to już widzom. Doskonała rola Helen Mirren, starającej się uczłowieczyć postać monarchini i rewelacyjna muzyka Alexandre Desplata sprawiają, że film ogląda się z dużym zaciekawieniem, a na koniec – pozwala on wystawić Elżbiecie II własną ocenę.;)
6. „W pogoni za szczęściem” – czyli od pucybuta do milionera
Oparty na faktach dramat o determinacji i próbach zapewnienia rodzinie godnego bytu. Główny bohater grany przez Willa Smitha walczy o poprawę losu swojego synka z niezwykłą zaciętością, próbując wszelkich sposobów na to by chłopiec w jak najmniejszym stopniu odczuł ten kryzys. Na uwagę zasługuje tutaj ukazana niezwykła więź ojca z synem <którego gra syn Willa Smitha>. To ona nadaje filmowi autentyczności. Reżyser zastosował dużo kontrastów co pozwoliło jeszcze głębiej odczuwać dramat głównego bohatera. Zestawił on bogatych ludzi w garniturach ze śpiącymi na chodnikach dosłownie pod ich nogami bezdomni. O takie kontrasty w Ameryce nie trudno. Dwa współistniejące obok siebie światy. Główny bohater stara się przeskoczyć dzielącą je przepaść. Obserwując jego starania wierzymy, że mu się uda, trzymamy za niego kciuki, chcemy aby to pasmo nieszczęść i niepowodzeń wreszcie zostało przerwane, traktujemy go jako kogoś nam bliskiego. To film trochę ku pokrzepieniu serc. Udowadnia, że gdy czegoś bardzo chcemy jest duża szansa, że uda nam się to osiągnąć, że nie warto rezygnować z marzeń. Nie wolno się poddawać w „walce” o własne szczęście.
5 „Wszystko będzie dobrze” – czyli wiara czyni cuda
Coraz więcej na dużym ekranie polskich produkcji godnych uwagi i ten film z pewnością do nich należy. Od czasu „Placu Zbawiciela” nabrałam przekonania, że współczesny film polskiej produkcji to nie tylko komedia romantyczna zagrana przez młodych, pięknych aktorów lub pseudo-aktorów. „Wszystko będzie dobrze” to przejmująca historia o tym, że wiara czyni cuda. Historia chłopca, który w intencji przywrócenia zdrowia chorej matce biegnie do Częstochowy. W podróży tej postanawia towarzyszyć mu, niby z dobrych intencji, jego nauczyciel wychowania fizycznego – obecnie staczający się na dno pijak. Historia tych dwojga, potrafi wzruszyć i zmusza do refleksji. Ukazuje niezwykłą nadzieję, dzięki której można dokonać wielkich rzeczy, przyjaźń jaka rodzi się między towarzyszami podróży, a także pozwala spojrzeć nam na naszą religijność. Reżyser temat ten porusza bardzo dyskretnie. Większość ludzi deklaruje swoją wielką wiarę jedynie na pokaz, ale najczęściej prawdziwie zaczynamy wierzyć, gdy coś złego zaczyna się dziać. Wtedy zawierzamy wszystko Bogu. Nie podważa to jednak szczerych intencji głównego bohatera filmu. Dzięki jego poświęceniu i niezwykłej wierze staje się cud, choć nie taki o jakim marzył – uratowana zostaje inna osoba. Niezwykła jest też ostatnia scena, w której można niejako wyczuć czuwającą nad chłopcami opatrzność. Doskonała rola zarówno Roberta Więckiewicza jak i Adama Werstaka nadaja temu obrazowi jeszcze bardziej przekonującego wydźwięku.:) Niezwykle ciepłe, pełne uroku kino, w którym jest miejsce na radość, łzy i poważne sprawy.
4. „Małe dzieci” – czyli o dziecięcych marzeniach w dorosłym życiu
Kolejny film ukazujący prawdę o społeczeństwie, demaskujący jego wady w prosty, dobitny ale absolutnie wciągający sposób. Mamy tu pokazany przekrój społeczeństwa. Siedzące w parku plotkary nie zajmują się niczym poza obserwacją innych, komentowaniem i roztrząsaniem różnorakich spraw. Począwszy od domowych problemów, poprzez dywagacje na temat zamieszkałego w pobliżu pedofila, aż do roztrząsania wątku głównego tego filmu czyli romansu Sary (Kate Winslet – w bardzo dobrej roli) i Brada (Patrick Wilson). I to jedyni bohaterowie, którzy nie udają niczego, ujawniając dotąd skrywane pragnienia – ich uczucia znajdują wreszcie drogę ujścia. Nikt poza nimi nie jest tu autentyczny, wszyscy ukrywają coś za ścianami pięknych domów. Każdy tłumi w sobie frustracje, agresje. Każdy goni za szczęściem, ale większość nie potrafi go osiągnąć. Ci natomiast którzy chcą o nie zawalczyć są potępiani. Przedstawiona historia jest niezwykle prawdziwa i gorzka, wzbudzająca współczucie, śmiech i łzy. Dowiedzieć się można czy w życiu wygrywają dziecięce marzenia, czy przypisana dorosłości trzeźwość umysłu i twarde stąpanie po ziemi….
3. . „Gwiezdny pył” – czyli abrakadabra i zła Michelle Pfeiffer
Dzięki temu filmowi można oderwać się od szarej rzeczywistości i przenieść się do
baśniowej krainy by oddać się magii i czarom.:) Mnie osobiście film nie tylko zaczarował ale także
rozbawił do łez.;) A humor to tylko jeden z atutów tego dzieła. Kolejnym atutem
są wspaniali aktorzy tacy jak Michelle Pfeiffer i Robert de Niro, którzy doskonale potrafili odzwierciedlić baśniowe postaci bawiąc się przy tym swoim wizerunkiem.:) Doskonale ucharakteryzowana Michelle jest w tym filmie najprawdziwszą jędzą jaką można sobie wyobrazić – przebiegłą do ostatniej chwili. Kapitan Szekspir w wykonaniu Roberta de Niro zyskuje u mnie miano najzabawniejszej postaci 2007 roku.:) Jego taniec do „Jeziora łabędziego” jest prześmieszny i niezapomniany.:) Trzecim atutem tego filmu jest wciągająca fabuła pełna magii, tajemnic i czarów. Na pochwałę zasługuje też muzyka stworzona przez Ilana Eshkeriego.:) Jest niezwykle dynamiczna i wyrazista – momentami nawet dominując nad obrazem. Całość więc stanowi niezwykłą, przyjemną dla oka i ucha bajeczną opowieść.:)
2. „Sztuczki”– czyli jak za pomocą żołnierzyków i monet pokierować przewrotnym losem
Niezwykle uroczy i ciepły film o tym jak można za pomocą przeróżnych sztuczek i wiary w swoje marzenia, pokierować losem nie tylko swoim ale i innych ludzi. Celem głównego bohatera było odzyskanie swojego ojca, który odszedł od rodziny. W filmie świat dziecka, którego reprezentantem jest mały Stefek, przeplata się ze światem dorosłych – jego ojca, siostry, jej chłopaka…Świat Stefka jest pełen pomysłów, barw, naiwności, niewinności. Świat jego siostry jest już trochę bardziej skomplikowany – podejmowanie decyzji, ponoszenie konsekwencji swoich czynów, a także czynów młodszego brata to już zdecydowanie inna „bajka”. Mimo to te dwa światy nawzajem się uzupełniają. Akcja toczy się w ponurym, biednym Wałbrzychu, któremu przeciwstawiony zostaje pełen barw, ciepła i uczuć świat bohaterów a zwłaszcza Stefka. „Sztuczki” to kolejne już dzieło polskiej kinematografii, z którego można być dumnym. Pokazuje jak niewiele potrzeba, aby los działał na naszą korzyść i po naszej myśli, aby problemy duże jak odzyskanie ojca, znalezienie pracy, dzięki „dziecinnej” wyobraźni zostały rozwiązane.
1. „Niczego nie żałuję” – czyli „La Môme Piaf”
Film o niezwykłej postaci w historii muzyki – Edith Piaf, w pełni spełnił oczekiwania jakie w nim pokładałam. A nawet przyznam szczerze przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.:) Żaden film nie wywołał u mnie takiego wzruszenia jak ten i nie wycisnął ze mnie w kinie tylu łez.
Reżyser przedstawił historię życia Edith Piaf unikając chronologii, mieszając wydarzenia z Jej młodości z okresem młodości i z tym kiedy była już schorowaną kobietą u schyłku życia. Twórca uniknął przez to typowo nudnego biograficznego filmidła. Najważniejsza w tym filmie jest rola główna rzecz jasna, w której znakomicie spisała się Marion Cotillard. Po pierwsze ze względu na doskonała charakteryzację dzięki czemu do złudzenia przypominała Edith Piaf, nawet w okresie mocnego wyniszczenia chorobą. Po drugie dlatego, że wiernie odtwarza zachowania, gesty, mimikę piosenkarki czasami trochę nawet przerysowując tą postać, co powoduje, że nie można w nią nie wierzyć. Jest niesamowicie wręcz wiarygodna. Wielkim plusem filmu są też towarzyszące mu wciąż niezwykłe piosenki Piaf, które reżyser umiejętnie umieścił w filmie tak, aby mówiły o tym co było dla nich inspiracją i jak powstały. To powoduje jeszcze większe przeżycia dlas oglądających.
Twórcy filmu nie starali się dokładnie odtworzyć wszystkich wydarzeń z życia Piaf. Pokazał te najważniejsze, które wpłynęły na wizerunek piosenkarki, na jej fenomen i niepowtarzalność, te które ją ukształtowały. W filmie ukazana jest też pięknie wizja ówczesnego Paryża.
Dla mnie „Niczego nie żałuję” jest najpiękniejszym filmem minionego roku. Dzięki niemu można zrozumieć kim naprawdę była Edith Piaf i co wpłynęło na jej niepowtarzalny wizerunek sceniczny – odkryć tajemnicę Jej życia. Doskonała rola Cotillard i oryginalne nagrania sprawiają, że między prawdą i fikcją nie ma żadnej granicy. Jesteśmy jakby naocznymi świadkami życia tej niezwykłej osoby. Ten film to niezwykle emocjonalny portret „La Môme Piaf”.