Porywający “Dancing” :)

Gdyby ktoś zapytał mnie co sprawia, że jestem w stanie wyłączyć się z mniej lub bardziej poszarzałej rzeczywistości odpowiedziałabym, że jest to sztuka. Oplatająca mnie na co dzień jak pajęczyna gęsta sieć obowiązków, smutków opada w konfrontacji z każdą formą tej dziedziny – muzyką, filmem, teatrem, fotografią…… Tym bardziej cieszy ona, kiedy pozwala nam obcować z osobistościami, które uznajemy za mistrzów tej dziedziny, za autorytety, które nam imponują.

Niezmiernie więc ucieszyła mnie wiadomość, że 13 września do Poznania zawita Teatr Polonia z przedstawieniem “Dancing”. :) Na kolejny występ Krystyny Jandy na żywo czekałam z niecierpliwością od ostatniego dnia pobytu w Kazimierzu. Jakie to szczęście, że nie musiałam czekać zbyt długo.:)  Czytaj dalej

Something about cats :)

Ciąg dalszy filmików z cyklu “Déjà vu – czyli autobiografia mojego kota”. :)

“Kot nadaje domowi duszę.”

Clebert

Happiness :)

To bez wątpienia jest hit ostatnich tygodni przynajmniej na mojej prywatnej liście polepszaczy humoru. :) Aż chce się wyjść na ulice i poskakać jak bohater tego teledysku. ;)

Odkurzanie muzycznych archiwów

Z czym nam się kojarzy Mieczysław Fogg ? Z zamierzchłymi czasami okresu międzywojennego, z płytami winylowymi….. Przychodzi mi na myśl też takie skojarzenie – stara, zadymiona knajpka, stolik gdzieś w rogu, na nim wazon z czerwoną różą…przy stoliku kobieta w kapeluszu, czarnej prostej sukni przybranej perłowym naszyjnikiem, obok mężczyzna we fraku, gdzieniegdzie pląsające w rytm muzyki pary… I właśnie w takiej konwencji słyszę piosenki Fogga, który śpiewając swoim charakterystycznym barytonem wpisuje się w mozaikę tamtych czasów. ;) Czasy więc to stare, znane tylko z filmów i opowiadań. Wydaje się więc, że tamtejsza kultura, moda, jest dla nas niezrozumiała, ciężkostrawna. Okazuje się jednak, że można dokonać jej modernizacji i sprawić, by przez współczesnych słuchaczy była postrzegana jako coś intrygującego i zarazem przyjemnego w odbiorze. :) Czytaj dalej

Urlop na “Dwóch brzegach” :)

Praca, praca, praca….nawet nie wiem kiedy, ale nadeszło lato i w związku z tym….nic się nie zmieniło, więc nadal chodziłam do pracy. :P Trudno się było przyzwyczaić do tego faktu, bo odkąd pamiętam okres ten wiązał się z ogólnie pojętym, co najmniej dwumiesięcznym relaksem. Na szczęście jest coś takiego jak urlop, który należy mi się w ilości wynikającej z precyzyjnych obliczeń. :P Tak więc należało się cieszyć z tego, co się nadarzyło, a nadarzyła się okazja do wykorzystania kilku dni na coroczny wypad do Kazimierza Dolnego, na Festiwal Filmu i Sztuki “Dwa Brzegi”. :) Parę niezwykle klimatycznych i przepełnionych sztuką dni, to coś co latem lubię najbardziej. :) Czytaj dalej

The day earth stood still

W zasadzie trudno pozostawić to wydarzenie bez komentarza, tym bardziej że wychowywałam się na Jego muzyce i w przeszłości był On bez wątpienia moim idolem numer 1. :) Posiadanie wszystkich Jego kaset do czegoś zobowiązuje….

Przyznam szczerze, że kiedy w nocy 25 czerwca spokojnie i w błogim wtedy nastroju oglądałam sobie po raz wtóry “Czekoladę”, nie przypuszczałam, że kolejne kilka godzin spędzę śledząc w napięciu CNN..

Po skończonym seansie filmu postanowiłam instynktownie sprawdzić co się  dzieje <działo> na świecie. Przełączyłam na CNN, a tym wszystko tętniło od newsów. W oczy rzucił się tylko nagłówek “Breaking news – Michael Jackson dies, CNN has not confirmed”. Więc myślę “How…..?  I mean how…?” Wpatrywałam się więc dalej w ekran, jakby to miało coś zmienić, jakbym czekała na całkowitą zmianę głównej planszy CNN. Spekulacje trwały przez jakiś czas <nawet nie wiem jak długo>, aż w końcu Breaking news zmienił się na “Michael Jackson dead, CNN confirms with LA coroner”…. spekulacje dobiegły więc końca, a mnie i nie tylko mnie zrobiło się najzwyczajniej w świecie smutno… Czytaj dalej

Commercials….:)

Muszę przyznać, że dawno żadna reklama nie rozbawiła mnie do tego stopnia. :) Krótko lecz dobitnie…. :)

Reklamom Plusa oprócz zachęcenia klientów zazwyczaj przyświeca cel ich rozbawienia – <to drugie konsekwentnie im się udaje mimo, że nie przekonali mnie tym samym do swojej sieci>. :)

Tym krótkim wpisem życzę by “droga prowadziła was tak, by pięta nie zsuwała się z klapka np na szyszkę” i żeby “słońce świeciło zawsze pionowo nad Waszymi kapeluszami, aby całe Wasze twarze pozostawały w cieniu”.  ;)

Majówka

Ostatnimi czasy pojęcie “dzień wolny” zaczął mieć dla mnie ogromne znaczenie. Absolutne oderwanie od rzeczywistości jest czymś do czego dążę nieustannie i z utęsknieniem od dłuższego czasu. Ot tak po prostu nie myśleć o pracy i wszelakich z nią związanych obowiązkach, o tym czego brakuje w domu do codziennej egzystencji mojej i kota, o sprawach małych i dużych także tych niezwiązanych z wyżej wymienionymi elementami życia. :)

Zasadniczo nie pamiętam kiedy pozwoliłam sobie na wolne dłuższe niż 3 dni. Hmmm – nie jest dobrze, bo coś takiego, jak wakacje w pojęciu obszernym <miesiąca, dwóch czy trzech> wymazano już z mojego grafia. :( “Well, this is just sad”. :P

Ale nie jest tak źle, w końcu nadszedł majowy weekend dłuższy od długiego, który w moim pojęciu skurczył się do 2 dni. :P Spakowałam więc bagaże <te minionych doświadczeń też :P >, kota i pojechałam do domku. :) Home sweet home. :) Czytaj dalej

W zawieszeniu ;)

Marzec zawiesił moją dotychczasową egzystencję nad wielką niewiadomą jaką okazał się kwiecień. Sławetne powiedzenie “w marcu jak w garncu” też się przy okazji sprawdziło, lecz nie w odniesieniu do pogody, bo z tego wszystkiego nie pamiętam nawet jaka była. ;)

Koniec marca i początek kwietnia przyniosły ze sobą ogromne zmiany w moim życiorysie, żeby nie powiedzieć przełomowe. :) Żeby jednak w ogóle do nich doszło, należałoby wrócić pamięcią do wcześniejszych wydarzeń. ;) Mniej więcej na początku września ubiegłego roku zaczęły się powolne poszukiwania własnych czterech kątów, w których mogłabym wieść swój postudencki żywot człowieka poczciwego. :P Przyznać muszę, że wbrew pozorom nie jest to takie łatwe, aby spośród tysięcy ogłoszeń wybrać najpierw te, które ewentualnie bierze się pod uwagę, z nich wyselekcjonować te, które zamierza się zobaczyć na własne oczy, a wreszcie z tych, które już się zobaczyło wybrać to jedno jedyne, które roztacza nad sobą przytulną aurę a przy okazji, w którym oczami wyobraźni widzimy swoją przyszłą i szczęśliwą egzystencję. ;) Czytaj dalej

Mój prywatny box office 2008 ;)

Czas na niestety nieco opóźnione podsumowanie tego, co działo się w ubiegłym roku na kinowych ekranach, a co najbardziej przypadło mi do gustu. ;) W 2008 roku byliśmy świadkami wielu rodzimych premier. Wśród nich najwięcej było romantycznych komedii <”Jeszcze raz”, “Nie kłam kochanie”, “Rozmowy nocą” itp.,  itd>, ale znalazły się też ambitniejsze realizacje. Do najbardziej oczekiwanych premier zagranicznych w minionym roku należały m.in.: “Harry Potter i Książę Półkrwi”, “The Dark Knight”,  “Indiana Jones i królestwo kryształowej czaszki”, “Opowieści z Narnii – Książę Kaspian”. Wszystkich filmów wymienić nie sposób, obejrzeć tym bardziej.:) Nie każdy we wszystkich filmowych gatunkach gustuje. ;) Mój osobisty gustometr pozwolił na stworzenie własnego rankingu 15 najciekawszych filmów. ;) Oto i on…. Czytaj dalej